niedziela, 28 grudnia 2014

Ćwiczę...

Dzwigam sie co rano i cwicze. To jak szczotkowanie zebow, czesanie wlosow i ubieranie sie. Koniecznosc nadrzedna. Podkrecanie nastroju i wprowadzanie w stan poprawnej funkcjonalnosci. Czasem czuje sie troche jak chomik wskakujacy na szybko obrotowy kolowrotek. Kazdy powazny wlasciciel tego malego zwinnego zwierzatka przeciez wie, ze obok podstawowego wyposazenia w klatce chomika musi sie znalezc się teren do zabawy, czyli miejsce gdzie chomik będzie mógł rozprostowac kosci. Ja mam tez taki teren, mate, kawalek podlogi i komp, ktory zapodaje mi codzienny program.

zrodlo obrazka :internet
Cwicze tak pewnego dnia a corka moja powabnie krecac stopa to w prawo to w lewo pyta:
-  mamo, na co to cwiczenie jest dobre?
- na uda - odpowiadam pomiedzy jednym podskokiem a drugim
- a na pupe?
- tez  
- a na brzuch?
- na brzuch tez - probuje zwiekszac intensywnsc cwiczenia
- mamo a na twarz?
- na twarz to chyba nie - odsapuje i scieram pot z czola.

No wlasnie...co na twarz?

 

2 komentarze:

  1. usmiech na twarz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez watpienia i jak najbardziej. Lepiej sie smiac niz krzywic, ale czasem sie nie sklada.

      Usuń