niedziela, 27 lipca 2014

Festiwale...


Latem, Winnipeg oferuje mnostwo atrakcji kulturalnych. Impreza goni impreze i trzeba sie dobrze zorganizowac, zeby udalo sie zobaczyc jak najwiecej. Imprezy maja luzny, przyjazny charakter , taki troche w stylu hippi co jak wydaje sie swietnie wpisuje sie w charakter tego miasta. Kids Festiwal, Multicultural Summer Festival , Folk Festival i mnostwo innych mniejszych i wiekszych imprez.
W Dublinie trzeba bylo nieraz niezle sie nagimnastykoowac, zeby znalezc jakies ciekawe letnie zajecia.  Dublin, wypada przy takim Winnipeg jak pustynia kulturalna, a przeciez tyle tam mozliwosci.

Dzisiaj o wydarzeniach, ktore ostatnio bardzo mi sie podobaly.

Po pierwsze: FRINGE FESTIVAL – najlepiej ponoc zorganizowany festiwal teatralny w Kanadzie (slyszalam wczoraj w radio ), z mnostwem imprez towarzyszacych, z wieloma przedstawieniami, na ktore bilety zostaly wyprzedane w oka mgnieniu. W tym roku mozna bylo zobaczyc 178 przedstawien, rozrzuconych po roznych scenach w miescie. Ceny 5-10 dolcow, tanizna nie?
Poza tym, czym my glownie jestesmy zainteresowani,  organizatorzy festiwalu  zaproponowali ciekawy, program dla dzieci. Na scenie na Old Market Square mozna bylo podziwiac wystepy muzykow, komikow, magikow, ba...nawet w niektorych uczesticzyc... i ulec magii Fringining. Byl tez kacik z balonami, face-painting, miejsce gdzie mozna posluchac ciekawych historii, byly tez miejsca gdzie mozna wypowiedziec sie artystycznie – kreda po chodniku, albo farbami tworzac kolorowe obrazy. Mozna tez bylo pograc w rozne gry…generalnie mozna sie tez pokrecic, usiasc, odsapnac i przekasic cos smacznego. Na Old Market Square jadlam najpyszniejsza pizze z pieca, posmarowana pesta, ze szpinakiem, serem mozzarella i z dodatkiem fety – bardzo dobra! Ciasto nietypowe, pachnialo drzewem, plus szpinak i ten ser nieco ciagnacy sie, ale nieco slonawy. Niebo w gebie.

No fotkach Old Market Square i okolice.




Kolejny Misio odnaleziony.

















Po drugie: BALET W PARKU. Impreza organizowana jest juz od roku 1970 roku, ma wiec dosc bogata tradycje. Wieczorowa pora, w w pieknym parku Assiniboine ludzie rozsiadaja sie na tym czym maja : kocach, rozkladanych krzeselkach, trawie . Tu nalezy zaznaczyc, ze w Manitobie, nie wiem czy w calej Kanadzie, wystepuje kult krzesla plazowego/wedkarskiego czy jakkolwiek by je zwal. Skladane krzeselko czyli przenosne siedzenie, zapakowane w worek, zabiera sie z soba na kazda impreze, wydarzenie kulturalne, na plaze, w pole, do miasta, do parku.


Pokazy baletu sa za darmo, choc wszekie dotacje, rzecz jasna sa mile widziane. Royal Winnipeg Ballet cieszy sie wysmienita opinia i wlasnie w Winnipeg ksztalca sie studenci nie tylko z Kanady, ale i z USA. W trakcie przedstawienie tancerze przedstawili mieszanke stylow, miksujac standardowy klasyczny balet plus nieco bardziej nowoczesne ruchy i rytmy. Najbardziej podobal mi sie uklad taneczny do Czterech por roku Vivaldiego. Przepiekni zgrabni, pelni gracji i niezwykle utalentowani tancerze w swietnych kostiumach, nie tylko w tych typowo klasycznych. W przerwie pomiedzy wystepami zaprezentowano kilka technik baletowych, takich jak na przyklad rybe. Wyglada na prosty trick ale latwe nie jest.

Niestety podczas ostatnich pietnastu czy dziesieciu minut dziesiec procent widowni zdecydowalo sie dotrzec do swoich aut, zeby uniknac stania w korku. Mozecie sobie wyobrazic mamuski zbierajace, krzeselka, dzieci, wozki, coolery popiknikowe i przedzierajace sie pomiedzy ludzmi i kierujace do wyjscia…w trakcie przedstawienia. Niesmaczne….


Po trzecie: FOLKLORAMA...ale o tym innym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz