piątek, 7 czerwca 2013

Minimalista byc

Duzo sie teraz pisze o minimalizmie jako swiadomym wyborze i sposobie na zycie. Minimalisci imponuja mi tym, ze potrafia swiadomie wybrac, ograniczyc swoje potrzeby a tym samym radowac sie jakoscia zamiast iloscia. Nie mam tu na mysli wielkej walki z konsupcjonizmem, raczej o zmaganie sie z codziennym byc czy miec, kupic czy nie kupic?

Minimalistka chcialabym byc a ze mnie przeciez chomik z natretna tendencja do zbierania i chowania niepotrzebnych rzeczy przez lata Obrazki, kartki, buddy, sloniki na szczescie, radosne talizmany, suszone kwiatki, wazoniki, figurki, pudelka, rachunki, ciuchy, buty, plyty,filmy a przede wszystkim tony gazet i ksiazek -  bo wszystko sie przeciez moze przydac.

Za kazdym razem, wiosenne porzadki konczyly sie na odkurzeniu, przemieszczeniu i ponownym schowaniu. Przypadlosc mam jak nic po babci, ktora magazynowala nawet guziki - chowala je w specjalnej szufladce, ktora wsuwala  w stara maszyne do szycia. Guzikow miala babcia mnostwo - rozorodnych, kolorowych, tajemniczych, zupelnie nieprzydatnych, ale niewatpliwie pobudzajacych wyobraznie. W dziecinstwie uwielbialam tez myszkowac w babcinej szafie...Eh czego tam nie bylo sukienki, bluzki, czapki, szaliki, buty jakies takie dziwaczne, kolnierze lisowe, etole futrzane....Szafa byla wielka, ciezka i przy kazdym otwarciu drzwi skrzypiala niemilosiernie. Kiedy tylko malam ochote moglam wskoczyc ten inny swiat, przymknac drzwi i trwac w swiecie fantazji i wymyslonych historii.

W dzisiejszych czasach rodzice dwoja sie i troja zeby znalezc super zabawki dla swoich pociech a  im wiecej dzieciaki maja tym sybciej sie nudza i wiecej chca. Pozniej wyrastaja z nich wymagajacy dorosli, ktorzy gubia sie w ilosci rzeczy, ktore posiadaja a co wiecej ciagle czegos potrzebuja.W tym chceniu czlowiek sie jakos zatraca i nawet nie ma czasu, czy swiadomosci z radowania sie z tego co ma.
 
Minimalizm to nie tylko ograniczenie przedmiotow ktore mamy wokol siebie,wolna przestrzen, uspokojone kolory  ale przede wszystkim poszanowane czasu i swojej osoby.
Ile razy w swoim zyciu bylam przkonana ze powinnam albo ze musze, albo co gorsza, ze wypada zrobic cos na co nie mialam ochoty. Nie raz, nie dwa dreczylo mnie pytanie: po co? po jaka cholere?

Minimalista nie traci czasu na gadanie o niczym, na ogladanie czegos czego nie chce ogladac, czytac czego nie warto czytac - cenny czas wykorzystuje z rozwaga i pozytkiem. A to co mi imponuje najbardziej - minimalista nie traci czasu w beznadziejnej pracy, zajmuje sie czyms czym co i nie musi robic tego z przymusu. Ma prace, ktora jest jego/jej pasja i jeszcze dostaje za to pieniadze. Pracowac duzo tez nie musi bo przeciez jako minimalista potrzeb nie ma za duzo.

Minimalizm to być, a nie mieć ale mozna miec i byc jednoczesnie, bo przeciez nie ilosc okresla wartosc. Filozofie ta chyba nalezy traktowac indywidualnie, nie chodzi tu przeciez o zaden wyscig ani o mode. Chodzi tu raczej o indywidualne zrozumienie tego co dla kazdego jest najbadziej optymalna forma szczescia. Zdecydowanie,  mam do opracowania plan poprawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz